Interaktywne Gniezno

informacje, Gniezno, kultura, sport, rozrywka, imprezy, biznes, e-kartki, gniezna, gnieznu, plan miasta, rozkłady, gniezno, komunikacja, katalog, stron, WWW, czat, arena, ogłoszeniainformacje, Gniezno, kultura, sport, rozrywka, imprezy, biznes, e-kartki, gniezna, gnieznu, plan miasta, rozkłady, gniezno, komunikacja, katalog, stron, WWW, czat, arena, ogłoszenia

poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Imieniny: Bogusława, Gracjana, Laury
Obchodzimy - Międzynarodowy Dzień Emigrantów

...powrót na igniezno.pl
Strona główna serwisu
Subskrypcja

Przegląd prasy
Imprezy/koncerty
Dobra płyta
Książka na weekend
Ogród
Klątwa Mozaiki
Autostop polski
Zaczatowani
Hiszpania Franco
W kinie
Na DVD
Fotozagadka
Psycho-zabawa

Książka na weekend Ogród ...
Ogród
Dobra opowieść na wielki smutek
Georg Maag
Ilustrowała:
Irene Bedino
Tłumaczenie:
Jarosław Mikołajewski
Nasza Księgarnia / 2006

Ogród, Walentynka, tato i czerwone rybki

Z bajkami bywa różnie, a baśnie często są bardziej dla dorosłych niż dzieci – tak przynajmniej twierdzi Bruno Bettelheim. Rozbudowana fabuła i uwarunkowania potrafią oczarować – to prawda. Jeśli jednak baśniowo pisze się o śmierci...Tej przecież nie dotyka żadna fabuła jest faktem tak bezwarunkowym, że chyba jedynym o którym można powiedzieć stało się i się nie odstanie. Mówienie dzieciom o pewnych sprawach zaczyna przerastać człowieka współczesnego, kiedyś każdy aspekt życia nawet ten ostateczny był częścią funkcjonowania domu. Rodziliśmy się i umieraliśmy w rodzinie, dziś początek i koniec dzieją się gdzieś poza – w szpitalu najczęściej. Andersen, którego tak kochamy my dorośli - w Matce (tak czy owak pięknej opowieści o miłości) targuje się ze Śmiercią łaknąc wymiany: Matka i jej cierpienie za życie Dziecka, ale przecież ta pierwsza nie jest przekupką. Georg Maag w Ogrodzie tak naprawdę nie mówi o Śmierci. Dobra opowieść na wielki smutek podtytuł chyba jest jedynym zabiegiem poetyckim – zresztą bardzo udanym.
       Walentynka mała dziewczynka, która ma wszystko  co dziecku potrzebne do szczęścia. Mama troskliwa i czekająca, Ogród pełen kwiatów i kolorów a w ogrodzie Tato, który godzinami po pracy potrafi wyczarowywać opowieści i zabawy dla swojej córeczki. Tato, który opowiadał o kwiatkach, chmurach, wiatrach, przy którym wspaniale się rzucało kamyki do stawu...
       „ Ale pewnego dnia tata nie wrócił do domu. Walentynka czekała na niego w ogrodzie, lecz zamiast niego zjawiło się mnóstwo nieznanych osób – mężczyzn i kobiet – które krążyły po wszystkich pokojach, szepcąc cos miedzy sobą. Od razu było widać, że nie wiedzą, co w takiej chwili trzeba robić i mówić.”
       W Ogrodzie nie pojawia się słowo śmierć, ani określenie umarł. Przecież tak naprawdę nie słowo przynosi ból. Jak sobie ma poradzić mała dziewczynka: z Tatą, który nie przyszedł do Ogrodu i z ludźmi, którzy „przebywali w domu Walentynki do późnego wieczoru, po czym rozeszli się, wypowiadając słowa bez najmniejszego znaczenia”?
       I jeszcze Mama. Jak to zrobić by nie bolał? Znaczy jak powiedzieć Walentynce...
Maag wie, że nie można zrobić tak by nie było: buntu i rozpaczy. Nie każe Mamie dobierać słów koloryzować i warunkować.
       „ Kiedy zostały same mama zabrała Walentynkę do ogrodu, stanęła z nią obok wierzby płaczącej i powiedziała, że tata już nigdy nie wróci do domu.
- Nigdy? – spytała Walentynka.
- Nigdy – powtórzyła mama i zaszlochała.”
Mała dziewczynka nie musi wysłuchiwać opowieści o tym, że będzie lepiej, że gdzieś tam spotka jeszcze Tatę. Opowieści jeśli nawet prawdziwych to w tej chwili zupełnie nie przynoszących ulgi bo zbyt odległych i niepojętych. Tata nie wróci do domu i to jest fakt. Walentynka jest zła na wszystko nawet na Ogród. Miała wszystko i wszystko przestało istnieć. Dobry świat stał się zły zupełnie bez jej udziału. To nagłe zło było tak wielkie, że musiało wypełnić też serce i umysł dobrej dotąd dziewczynki. Smutek po prostu kazał wrzucić wszystkie kamyki do stawu, powyrywać kwiaty z ogrodu, ryby wyrzucić ze stawu. Maag nie próbuje walczyć z rozpaczą, ani przez moment nie ocenia tej zbuntowanej – okrutnej teraz Walentynki, tak jakby znał jej ból. I przychodzi dzień gdy w Ogrodzie nie ma już nic, a dziewczynka przez ten długi czas płaczu i zniszczenia nawet nie zauważyła jak bardzo wyrosła. Wystarczy moment gdy wystawia głowę ponad płot. Tam za nim są jakieś inne Ogrody, kwiaty i dzieci...”Podczas kolacji, po raz pierwszy od dawna, Walentynka zauważyła uśmiech mamy.
- Coś postanowiłam mamusiu.
- Co takiego, córeczko?
- Chcę kupić dwie czerwone rybki – odpowiedziała Walentynka

Może tak naprawdę ta Dobra opowieść nie jest tak bardzo o śmierci... Nie mówiłem przecież, że na początku nic Walentynka nie widziała po za Ogrodem, bo płot był wysoki i szczelny...Jeszcze sam Ogród zdaje się być ze swej natury miejscem dojrzewania…
I chyba to co ważne ta opowieść mimo ze o smutku jest dobra tez chyba dla tego, że Irene Bedino zarówno dobry jak i zły czas Walentynki ilustruje po prostu pięknie. Tłumaczenie? Początkowo wydaje się, że język jest za mało bajkowy i taki prosty szybko jednak miarkuje się, że właśnie tak być powinno. I jeszcze ważna informacja o której pamięta wydawca – książka jest dla 6 + .
Jarosław Mikołajczyk 

 

 

 

 

 

 

o igniezno.pl | redakcja | reklama | zastrzeżenia prawne | kontakt
© 2004 - 2017 r. igniezno.pl | Wykonanie i opieka Logi.pl