Prasę czasem warto przeglądać czasem mniej...Tak pół-żartem a pół-serio spoglądamy na artykuły, nie tylko te lokalne i nie tylko te papierowe. We wtorki zapewne bedziemy śledzić nasze lokalne tygodniki a w inne dni, bedzie po prostu różnie...
Lampa
Dziś przegladamy czerwcowy nr Lampy.
- spoko jest już 7 nr ale...
Wertując z prasę poswięconą sztuce, zastanawiam się zawsze czemu jest tak słodko. Znaczy coś albo istnieje, albo nie. Jesli istnieje znaczy jest dobre, jeśli się o tym nie pisze to jakby tego nie było. Trochę tak jakby nie było stanu poniżej zera. Problem nawet nie w tym o czym się nie pisze, ale w takiej niepisanej zmowie nie mówienia prawdy o marketingowych mistrzach oszustwa w sztuce. Mamy więc chóralne peany na cześć mistrzów słownej ekwilibrystyki i akrobatów erudycji. To co ładne ma prawo nam się podobać, ale też nie musi być piękne. No dobrze ale o co mi biega?
Anka Dziewid zrobiła w Lampie to na co czekałem od lat. Nie no nie wypadało mnie prowincjuszowi - zresztą obraziłaby się połowa znajomych - ta jeszcze nie obrażona. Dość więc mojego komentowania - czas na cytat.
Nad zbiorem wielu pierdól usiadłam i płakałam
Anna Dziewid - Lampa nr 6/ 2006
Paulo Coelho miałam okazję poznać całkiem osobiscie. W ramach kolekcjonowania ciekawostek fotograficznych dla PWD podczas targów książki w Budapeszcie usiłowałam, razem z Agnieszką Dorotkiewicz, zdjąć jego niewielką postać, obutą w koturny. Mistrz nasze próby zauważył, podszedł, ustawiając się obok nas i obejmując w pasie powiedział: I never say no.
Tymczasem przede mną nowa pozycja tego natchnionego, a niewysokiego człowieka. Być jak płynąca rzeka, to zbiór myśli i impresji z lat 1995 - 2005. Są to luźne zapiski oraz ponoć felietony, przemówienia i eseje. Ja zasadniczo znałam jeno te pierwsze. Ale kąsek był to smakowity. Nie wiem nawet, jak przyblizyć zawartość tego tomu, by dać rzeczy słowo. Jak pokazać, że Coelho jest geniuszem, bo w jego wstrząsająco banalne i prostackie dyrdymały uwierzyły jakieś milionowe rzesze.
Myśli i impresje to popis wirtuozerii pustką i majstersztyk samozadowolenia oraz poczucia braku obciachu. To zen dla pism kobiecych, ta filozofia zrodzona z wertowania złotych mysli klasztoru Szaolin, poradników dla gospodyń domowych i zbioru 1000 cytatów na tysiąclecie sprzedawane są ludziom na całym świecie jak najcenniejsze apokryfy , w których szukajcie, a znajdziecie, proście, a będzie wam dane, wszak: I never say no...
a dalej ANNA DZIEWID pisze:
W tomie owym znajduje się na przykład stronnicowe przemówienie. Napisał je nasz mały, ale wielki pisarz z okazji koncertu organizowanego dla Shirin Ebadi, laureatki pokojowej Nagrody Nobla. Chciałam niniejszym zaproponować organizatorom na przyszłość i na zaś czytanki kościelne ruchu Światło - Życie. Liryka, liryka, tkliwa dynamika podobna a stawka autorska jak mniemam, jakże mniejsza.
Potem zaś jest już tylko poważniej, są sprawy ważkie, życie jak w Madrycie, śmierć na kredyt, medytacja to siła, mądrość Wschodu, schyłek zachodu, zmierzch bogów, alchemik, alkohol, alleluja...
i jeszcze kilka jakże prawdziwych zdań, które zapewne zginą w natłoku ofiar cało albo siałopalnych na cześć guru sztucznej duchowości...
pozatym w Lampie obrywa sie też trochę mniej wprawdzie gnieźniance od kryminału, ale i jest sporo np. o Kuczoku, Łozińskim i zajmująca opowieść o odrzuconym nawet przez odrzucanych Krzysztofie Niemczyku...
A w dodatku płyta Radiolampa 4. Na płycie np. video Pustek, kawałki Płynów, Je2bnego, Kubańskich pomarańczy itp.
przegladał Jarek Mikołajczyk