Interaktywne Gniezno

informacje, Gniezno, kultura, sport, rozrywka, imprezy, biznes, e-kartki, gniezna, gnieznu, plan miasta, rozkłady, gniezno, komunikacja, katalog, stron, WWW, czat, arena, ogłoszeniainformacje, Gniezno, kultura, sport, rozrywka, imprezy, biznes, e-kartki, gniezna, gnieznu, plan miasta, rozkłady, gniezno, komunikacja, katalog, stron, WWW, czat, arena, ogłoszenia

piątek, 24 listopada 2017 r.
Imieniny: Emmy, Flory, Romana

...powrót na igniezno.pl
Strona główna serwisu
Subskrypcja

Rozmowy kulturalne
Wydarzenia
Grupy aktywne kulturalnie
Miejsca kulturalne
Ludzie sztuki
Literatura gnieźnieńska
Instytucje kultury
Imprezy stałe
Korzenie naszej kultury
igniezno.pl wspiera kulturę

Rozmowy kulturalne ...

Z Mariuszem Dudą wokalistą i basistą zespołu Riverside rozmawiał dla Telewizji Gniezno Jarek Mikołajczyk

Trasa właściwie na początku, jak nastroje na Secound Live Syndrom Tour 2006?

 - Jeszcze nie zmęczeni, rozkręcamy się dopiero. Mam nadzieję że najlepsze dopiero przed nami.

Najlepsze przed...pewnie i tak bo zdaje się że na trasie nie tylko Polska, czy tak?

 - Tak. Nie tylko Polska. Dość duża trasa, połowa koncertów w Polsce połowa zagranicą. Niemcy, Holandia, Belgia, Włochy, Hiszpania, Francja...Trochę się ułożyło tych koncertów.

Można powiedzieć, że jesteście zespołem niszowym. Jednak ze sceny bije profesjonalizm, myślę tez o własnym nagłośnieniu i światłach. Dbałość o szczegóły jest jakąś cecha rocka progresywnego czy to raczej wasza domena?

 - Myślę, że my poważnie podchodzimy do naszej pracy; mogę już tak powiedzieć. Lubimy poukładana muzykę i myślę, że taka jest też nasza muzyka. Taka jest muzyka Riverside i taki jest ten nurt rocka jaki obraliśmy. Czy to jest rock progresywny...Może i tak. Tego nie wiem. Natomiast na pewno gramy poukładane dźwięki i dbamy o te szczegóły to prawda - przyznaję. Można powiedzieć, że teraz w trakcie trasy zastanawiamy się, czy nasza muzyka jest muzyka niszową, bo coraz więcej osób przychodzi na koncerty. Tak więc jest nieźle.

Właśnie bo przecież znajdujecie odbiorcę. Czy to jakiś fenomen Riverside?

 - Chyba trafiliśmy w lukę. Jakiś czas temu był dość duży zastój na naszej scenie, a my nie gramy jakiegoś takiego stricte rocka progresywnego...Łączymy zarówno muzykę pop jak i metal. Każdy - tak myślę - może znaleźć cos dla siebie w tej muzyce. Zarówno osoby młodsze jak i ci którzy pamiętają jeszcze czasy takich zespołów jak Pink Floyd czy Yes. Na pewno jednak maja w Riverside coś dla siebie i te młodsze osoby które słuchają Toola czy Porcupine Tree czy podobnych rzeczy. Tutaj pewnie tkwi to co nazywasz fenomenem. Pyza tym jest chyba deficyt na takie zespoły w naszym kraju. Myślę, ze to pewnie o to chodzi...

Krytycy najczęściej porównują Was do Porcupine, jak to odbieracie?

 - Znaczy nie mam nic przeciwko takim porównaniom. Muzyka Porcupine jest bardzo zróżnicowana. Riverside też gra zróżnicowaną muzykę, my operujemy kontrastami gramy zarówno długie jak i krótkie utwory. Agresywne ale i spokojne ballady Porcupine Tree też robi w ten sposób, tak samo robi Opeth. Tylko Opeth jest bardziej czarny i bardziej biały - operują większymi kontrastami. My robimy nasza muzykę robimy po swojemu to wszystko. Myślę, że zespół Riverside na Second Life Syndrome pokazał, że już ma swój własny styl. Który teraz będziemy tylko rozwijali...Nie mam nic przeciwko porównaniom do innych zespołów, myślę jednak, że teraz już ludzie widzą to, że Riverside ma swoja drogę, ze nie inspirujemy się jakimś jednym zespołem.

Twój mistrz, kto jest dla ciebie takim wokalistą?

 - Ja bardzo cenie sobie wyobraźnie muzyków, którzy wybierają takie wyszukane dźwięki. Moim mistrzem zawsze był Peter Gabriel, który potrafi stworzyć trzy cztery, proste dźwięki trafione idealnie. Bardzo lubię też Brendana Perrego z Dead Can Dance, który potrafi zaczarować swoim głosem. To są jakby takie moje wzorce.

W tej rozmowie padają nazwiska i nazwy jednoznacznie przypisane do rocka progresywnego, mimo ze się trochę dystansujesz od określania. A gdyby zapytać o polską scenę jaka kapela jest wam bliska?

 -   Bardzo cenimy sobie zespół Quidam. To są fantastyczni ludzie cieszymy się, że znowu grają. To jest po prostu zespół. Wierze ze w tym odrodzonym składzie pokażą jeszcze na co ich stać. Jeśli jeszcze miałbym wymieniać polskie zespoły to np. Indukti. Swego czasu bardzo ciekawy debiut. Nie wiem jak będzie z drugą płytą, bo niestety nie grają koncertów. Trzymam jednak za nich kciuki.

Mówiliśmy ze na SLS Tour 2006 będą Niemcy, Holandia ale Wy już zdaje się graliście na zachodzie jak jesteście tam przyjmowani?

 - Bardzo specyficzny klimat jest w różnych krajach, w zależności gdzie graliśmy. Holendrzy entuzjastyczni, Niemcy bardzo zdystansowani, a Szwajcarzy najlepiej klaszczą z wszystkich narodowości. Bardzo pozytywne zaskoczenie, bo ta trasa w kwietniu 2005 była właściwie bez większej promocji. Nie mieliśmy wtedy jeszcze wydanej nowej płyty, a ludzie przychodzili po koncercie i byli zachwyceni. Mam nadzieję, ze teraz będzie jeszcze lepiej. Mamy informacje, ze w Holandii dobrze się sprzedają bilety, podobnie we Francji i w Niemczech wiec jest bardzo dobrze.

Mówiłeś już o tym, że Riverside to poukładana muzyka, jakie jest Wasze doświadczenie muzyczne?

 - My już mamy po 30 lat. Kiedy nagrywaliśmy pierwsze utwory, każdy z nas już z 10 lat grał w różnych zespołach zdobywał jakieś doświadczenie na scenie. A przede wszystkim sporo słuchaliśmy. Ja np. miałem w Węgorzewie skąd pochodzę kapelę progresywną o nazwie "Xanadu". Grałem rock progresywny, ale to nie miało w sobie tego czegoś co usłyszałem zarówno ja jak i moi koledzy na pierwszej próbie Riverside. Okazało się, że każdy z nas jest z innej bajki. To są cztery różne światy, tutaj Mitlof ze światka def metalowego, Grudzień z metalowego, ja jestem taki progresywny. Najpierw był Jacek teraz Michał, który w ogóle tworzy niezwykłe rzeczy, jest miłośnikiem Jona Lorda z Deep Purple i Monty Pythona. Tak mi się wydaje, ze to jest jakiś taki mały klucz do sukcesu. Te cztery różne światy i cztery inne podejścia do muzyki. Zawsze akceptujemy to co każdemu z nas się podoba. Staramy się tak dobierać muzykę, by satysfakcjonowała każdego z nas. To chyba odbija się też na reakcji publiczności. Znaczy to się podoba tym, którzy słuchają ostrych dźwięków jak i tym którzy wola muzykę delikatną.

O światłach wspomnieliśmy, ale czy nie ciągnie Was do stworzenia muzyki teatralnej, bo to co gracie to bardzo plastyczna muzyka?

- To raczej takie pytanie na przyszłość. Nie wyobrażam sobie jednak zespołu malującego twarze tak jak to robił Peter Gabriel a potem w latach osiemdziesiątych naśladował to Fish, bo to będzie jednak wtórne. Oczywiście mamy elementy rocka progresywnego, ale wydaje mi się, że robimy to w taki sposób by brzmiało to jednak oryginalnie. Ale jeśli chodzi o jakąś taką teatralność muzyki...Kto wie, może kiedyś pozwolimy sobie na takie eksperymenty.

Nie myślicie o jakiejś zabawie z obrazem w tle być może VJ-ce?

 - Na wszystko przyjdzie pewnie czas. Na razie się rozwijamy, nagraliśmy drugą płytę, teraz też gramy koncerty, które jak się okazuje zaczynają przyciągać coraz większą liczbę ludzi. W przyszłości na pewno zadbamy żeby ta oprawa wizualna była jeszcze lepsza.

Interesujące jest też chyba to, że w większości kapel - powiedzmy niszowych podczas wywiadów dominuje taki ton narzekający...Biadolenie, że w naszym kraju to ludzie nie doceniają muzyki słuchając tylko popu. Dlaczego Riverside nie narzeka?

 - Tak; ja nie narzekam. Nie ukrywam, że płyta Second Live Syndrom dostała sporo pierwszych miejsc w różnych plebiscytach w naszym kraju. Graliśmy koncerty gdzie było na widowni ponad 500 osób niedawno w Gdański ponad 600...Oczywiście, to nie są takie liczby i taka popularność, żeby od razu zwariować. Okazuje się jednak, że jak na polski zespół grający taka muzykę jak nasza to chyba prosperujemy nieźle. My tak naprawdę chcemy robić swoje. Myślę, że kiedy robi się to dobrze to przynosi efekty.

Na koniec, jak Wam się grało dziś w Gnieźnie?

 - Muszę przyznać, że był to bardzo specyficzny koncert. Bardzo kameralny, wiem, że publiczność gnieźnieńska jest raczej wyciszona i nastawiona raczej na słuchanie muzyki, niż żywiołowe reakcje ale...było super - rodziły się takie pozytywne wibracje

 

 

 

 

 

 

o igniezno.pl | redakcja | reklama | zastrzeżenia prawne | kontakt
© 2004 - 2017 r. igniezno.pl | Wykonanie i opieka Logi.pl